napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

10
10

Połowa Polaków nie czyta umów, bo ich nie rozumie. Co trzeci z nas miał z tego powodu problemy. Rzecznik Praw Obywatelskich i Gazeta Wyborcza wydają wojnę urzędowemu bełkotowi.

"Działając na podstawie art. 14a § 1 i § 4 ustawy z dnia 29.08.1997 r. Ordynacja podatkowa (DzU z 2005 r. nr 8, poz. 60) oraz art. 43 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (DzU nr 54, poz. 535 ze zm.), Naczelnik Urzędu Skarbowego w (...) po rozpatrzeniu wniosku Podatnika z dnia 02.01.2005 r. w sprawie udzielenia pisemnej interpretacji co do zakresu stosowania prawa podatkowego postanawia uznać stanowisko przedstawione we wniosku za prawidłowe w stanie faktycznym przedstawionym we wniosku".

Takie pismo wyszło spod ręki urzędnika skarbówki z południowej Polski. Miejsce nie ma jednak znaczenia, bo niezrozumiałym lub zbyt fachowym językiem karmią nas ZUS, NFZ, urzędy skarbowe czy sądy, jak kraj długi i szeroki. Nie lepsze są umowy kredytowe, ubezpieczeniowe czy podpisywane z operatorem komórkowym i dostawcą prądu.

Co my na to? Nie czytamy. Podpisujemy to, co nam podsuną.

Na zlecenie ING Banku firma badawcza GfK Polonia sprawdziła podejście Polaków do czytania umów (w wywiadach internetowych wzięło udział blisko 600 osób). Na pytanie, jak często czytają umowy, zanim je podpiszą, 36 proc. odpowiedziało, że "czasami", 17 proc. - "rzadko", a 4 proc. - że "nigdy".

Dlaczego? Bo dokumenty są za długie (tak odpowiedziało 84 proc. ankietowanych), nieczytelne, napisane za małą czcionką (39 proc.). Co trzeci badany narzeka na niezrozumiały język. Ale nawet ci, którzy zawsze zaglądają do umów przed ich podpisaniem (43 proc. respondentów), przyznają, że robią to niedokładnie. Z ankiety zleconej w ubiegłym roku przez Narodowy Bank Polski wyszło z kolei, że umów dotyczących pożyczek nie czyta co piąty zadłużony! Połowa czyta, ale pobieżnie. Umowy z biurami podróży? Do nich nie zagląda blisko 60 proc. Polaków - to wyniki sondażu zleconego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

To się musi zmienić! Przy wsparciu językoznawców udowodnimy, że tę samą treść da się napisać prościej. Będziemy sprawdzali, dlaczego niektóre firmy finansowe pokazują klientom warunki umowy, dopiero gdy ci zadeklarują, że ją podpiszą. Sprawdzimy, czy treść umów możemy negocjować. I gdzie szukać pomocy, jeśli umowy nie rozumiemy. Ile zapłacimy prawnikowi za poradę?

Czy finansiści czytają umowy?

Łukasz Jadachowski, Proama

Zanim podpiszę umowę, czytam ją dokładnie. Sprawdzam, czy są w niej zawarte wszystkie wcześniej uzgodnione warunki. Niezbyt precyzyjne zapisy staram się zmienić. Jeżeli to jest niemożliwe, a umowa jest dla mnie niekorzystna, nie podpisuję jej.

Piotr Skoczek, Getin Bank

Skłamałbym, twierdząc, że zapoznaję się szczegółowo ze wszystkimi zapisami umów. Staram się jednak starannie przestudiować zagadnienia, które powinny interesować mnie jako klienta. Do takich zaliczam warunki finansowe, konsekwencje wcześniejszego rozwiązania umowy czy - w przypadku ubezpieczeń - zakres ochrony, jaki obejmuje umowa. Kieruję się prostą zasadą - nie podpisuję dokumentu bezpośrednio po jego otrzymaniu, ale staram się zabrać umowę do domu, gdzie w spokoju mogę się zapoznać z interesującymi mnie kwestiami.

Mateusz Strzałkowski, Fundacja Bezpieczniej W Sieci

Nie ma różnicy, czy muszę przeczytać jedną, czy pięć stron - zawsze wszystko czytam dokładnie. Jeśli zobowiązanie dotyczy finansów, sprawdzam wiarygodność firmy. Można to zrobić, wchodząc na stronę Komisji Nadzoru Finansowego. Następnie weryfikuję, czy w umowie są zawarte wszystkie wcześniej uzgodnione warunki. Jeśli zapisy nie są precyzyjne, próbuję je zmienić. A jeśli spotykam się z oporem, nic nie podpisuję - czytamy w artykule Macieja Bednarka na portalu wyborcza.biz.


◄ Wróć do poprzedniej strony