napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

16
12

Publiczny Rejestr Umów to postrach polskich samorządów. Zwłaszcza tych, które wydają się nie rozumieć praw demokracji. Bo jednym z narzędzi ściśle i na stałe związanych ze wszystkimi społeczeństwami zorganizowanymi według demokratycznych zasad społecznych jest wgląd ludu w działania przywódców i ich kontrola. Przywódcami na poziomie samorządowym są wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, wybierani bezpośrednio czyli przez samych mieszkańców.

Na czele gminy Celestynów znalazł się Witold Kwiatkowski, który wkrótce po objęciu swojej funkcji obiecał publicznie, że udostępni obywatelom wgląd do rejestru umów zawieranych przez Urząd Gminy. Niektóre gminy mają do niego dostęp za pośrednictwem strony Internetowej, tak jak na BIP można zapoznać się z między innymi oświadczeniami majątkowymi wójtów i radnych. Obiecał na początku roku. Teraz rok ten mija i obietnica nadal nie została dotrzymana.

Publiczny Rejestr Umów to narzędzie będące nośnikiem ogromnej wiedzy na temat kulisów pracy Kwiatkowskiego i Rosłońca. Każdy obywatel, który zagłębi się w temat będzie wiedział z kim i za jakie pieniądze zawarto umowę o pracę lub umowę zlecenie albo o dzieło. Jakie stanowisko zajmuje po cichu wprowadzony do UG były starosta, partyjniacki kumpel Kwiatkowskiego – ile zarabia i jakie są jego obowiązki. To ważne, bo w Urzędzie szepce się, że ten pan nic nie robi, tylko bierze pieniądze znacznie większe od urzędników.

Albo „człowiek o dwóch obliczach i językach”, który – wypisywał laudacje w prasie lokalnej na temat kandydata Kwiatkowskiego i jak widać, „wazeliniarstwo” przyniosło efekt: został naczelnym organu wójta – „Celestynki”. Widocznie taki człowiek był potrzebny duetowi „papużek nierozłączek”, które także są podwójnego rozumu, chociaż jednego języka.

Celestynowska Inicjatywa Samorządowa wysłała do wójta pisemne zapytanie: co z Publicznym Rejestrem Umów? Odpowiedział enigmatycznie, że robi się (napisał m.in. że „koniecznym było sporządzenie stosownej opinii prawnej”, aby „rozwiać wszelkie wątpliwości”) zupełnie jakby chodziło o wdrożenie czegoś kontrowersyjnego, a nie o narzędzie oczywiste, stosowane powszechnie w krajach demokratycznych.
Jest z pewnością taktyka w tym przewlekaniu, bo wójt zapewne będzie udostępniać materiał na raty, od początku drugiej, a może nawet pierwszej kadencji swojego poprzednika. Żeby „rozmydlić” temat w czasie, kiedy on sam był w opozycji, a swoje chochole tańce odwlec jak najpóźniej. Może nawet do samego końca kadencji, chociaż jest w tym pułapka. Postąpiłby roztropnie, gdyby swoje pranie zrobił od razu - bo w ten sposób do wyborów ludzie zapomną. Chociaż wyborcy mają lepszą pamięć, niż się obu „papużkom” wydaje?
 
 
Winek

◄ Wróć do poprzedniej strony