napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

01
09

Mamy nowy rok szkolny, a raczej szkolno-przedszkolny, bo dzieciaki ruszają również do placówek przedszkolnych. Jedną z nich jest Przedszkole Samorządowe w Starej Wsi. Wprawdzie na stronie Internetowej Urzędu Gminy w zakładce „Gminne jednostki - placówki oświatowe” jako dyrektorka figuruje ciągle pani Anna Bielicka, ale wiemy, że już jakiś czas temu rozstrzygnięto konkurs na szefa tej placówki i w jego wyniku została nim pani Barbara Markiewicz. Całej pikanterii sprawie dodaje fakt, że jest on podobno przeprowadzony niezgodnie z przepisami prawa?

Bardzo zapracowany Kwiatkowski i jego pomagierzy nie mieli czasu, żeby zmienić na stronie internetowej danych dyrektora, bo nowa pani dyrektor może przecież poczuć się zlekceważona. 
Zgodnie z odpowiednim rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej umowa o pracę z osobą zatrudnioną na stanowisku dyrektora placówki oświatowej ma określony czas. Zawiera się ją na okres 5 lat czyli do roku 2020.
Tymczasem na wniosek wójta na jednej z ostatnich sesji większa część radnych podjęła uchwałę o utworzeniu Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Starej Wsi. Ma to nastąpić za dwa lata. Przedszkole utraci swoją samodzielność i wejdzie w skład większej całości tzn. Zespołu. A nowy twór musi mieć przecież swojego dyrektora. Co wtedy z 5-letnią umową o pracę nowej szefowej przedszkola?
Porada prawna jest prosta. Jeśli w wyniku utworzenia Zespołu Szkolno-Przedszkolnego umowa z panią dyrektor zostanie rozwiązana ma ona przed sobą trudną, ale obiecującą perspektywę wniesienia odwołania do odpowiedniej, a nawet odpowiednich, instancji. I wówczas może okazać się, że otrzyma odszkodowanie. Jakie? Rachunek jest prosty: równe poborom za nieprzepracowane, ale objęte umową kolejne trzy lata.
I jeszcze jeden drobiazg. Komisja konkursowa, która wyłoniła panią Markiewicz, składała się z 9 osób,  a na jej przewodniczącą wyznaczył wójt Witold Kwiatkowski panią Edytę Wrzosek „p.o. kierownika Zakładu Obsługi Szkół”. Na ostatniej Sesji Rady wójt przedstawił tę panią  jako „kierownika”, bez „pełniąca obowiązki”. Rozumiem, że „kierownik” w ustach wójta był po prostu skrótem myślowym, bo przecież na kierownika trzeba ogłosić konkurs, którego jak dotąd nie przeprowadzono. Pani „p.o.” urzęduje w swoim danym pokoju w Urzędzie Gminy razem z innymi pracownikami Zakładu Obsługi Szkół, a opróżnione pomieszczenie stoi puste. Czyżby czeka nas nowy konkurs? A może Kwiatkowski z Rosłońcem przewidując przegraną sprawę w Sądzie Pracy – czekają na powrót Olgi Wileńskiej?

Winek

◄ Wróć do poprzedniej strony