napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

16
08

Fot.: Wikipedia

Nasza władza jest doprawdy niezwykła. Drugiej takiej nie ma w całym powiecie. Tylko w Celestynowie bowiem występuje wójt w dwóch postaciach.

Jedną jest Witold Kwiatkowski, drugą jego zastępca Piotr Rosłoniec. Na czym polega ta „dwupostaciowość”? Obaj panowie wszystko robią razem: chodzą na sesje i komisje rady, biorą udział w uroczystościach i imprezach, mówią zawsze jednym głosem. Jeżdżą nawet jednym samochodem, przy czym w roli kierowcy występuje zastępca wójta. Nie posądzamy Kwiatkowskiego o to, że nie umie prowadzić samochodu, ale może zaistniały jakieś ważne przyczyny, że tego nie robi?

Prawdziwym jednak ewenementem jest gabinet wójta. Dzielą go bowiem razem, co nie ma precedensu w naszym powiecie. Zarówno w Otwocku, jak i w Karczewie, a także w Józefowie, Wiązownie, Kołbieli, Sobieniach-Jeziorach i Osiecku wójtowie oraz burmistrzowie urzędują sami w swoich pokojach, a ich zastępcy (o ile tacy są, bo w Sobieniach i Osiecku nie ma) we własnych. Ale panowie Witek i Piotrek są tak bardzo zżyci ze sobą, że nie są w stanie rozstać się nawet na chwilę. Już na początku kadencji kazali wzmocnić i dobrze uszczelnić drzwi, żeby ktoś kto pojawił się w sekretariacie nie usłyszał przypadkiem o czym rozmawiają lub co robią. Po urzędzie gminy krążyły w swoim czasie głupie plotki, że nawet „na stronę” chadzają razem, ale to okazało się nieprawdą. Świadkowie twierdzą, że jednak chodzą tam osobno i jest to chyba jedyna rzecz jaką robią na własną rękę.

 Jak to wyjaśnić? Dwoistością musiałby zająć się chyba tylko odpowiedni specjalista, ale jeśli chodzi o wspólny gabinet to ten drugi, vis a vis, był przecież potrzebny. Urzęduje w nim bowiem pewien pan, były starosta powiatu otwockiego, z opcji, a nawet grupy politycznej (słowo „kliki” byłoby może przesadą) Kwiatkowskiego, któremu trzeba było dać posadę – i dostał. Wprawdzie sprawa otoczona jest ścisłą tajemnicą, ale jest to tajemnica poliszynela. Przeciętny pracownik urzędu nie wie na dobrą sprawę jakie obowiązki ma ten pan i co właściwie robi, poza tym, że „obejmuje posadę” z godziwym wynagrodzeniem, na które idą pieniądze naszych podatników.

Prasa nie zająknęła się nawet na ten temat, co jest o tyle dziwne, że chociaż „Linia Otwocka” jest zdominowana przez dziennikarzy, którzy zdaje się pomogli wylansować Kwiatkowskiego, ale przecież na rynku jest również o wiele bardziej obiektywne czasopismo czyli „Tygodnik Regionalny”. Chociaż w Tygodniku także o Celestynowie pisuje obecnie głównie W. J. Muszyński (oczywiście mieszkaniec Celestynowa), który sławi wójta i jego ekipę podobnie jak jego koledzy z konkurencji. Wcześniej prowadził „Celestynkę”, ale został zwolniony, czego do dzisiaj nie może zapomnieć poprzedniemu wójtowi. Ale na stołek naczelnego nie wróci, bo jak wieść gmina niesie zostanie nim autor czołobitnego wywiadu z Kwiatkowskim w aktualnym numerze „Celestynki”, który już wcześniej zamieścił paszkwil na byłego wójta właśnie w TR.

Jak widać, całą tą obecną sytuację w gminie Celestynów można podsumować: „strasznie i śmiesznie”. Śmiesznie – bo nasza władza nas ośmiesza, a strasznie – bo to my za to płacimy.

 

Winek

◄ Wróć do poprzedniej strony