napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

05
11

Fot. Peter Griffin - publicdomainpictures 

Radni Poznania zadecydują we wtorek, czy podnieść opłatę za posiadanie psa z 55 do aż 90 zł. - Jeśli to pomysł na łatanie dziury budżetowej, to bardzo głupi - komentuje radny Tomasz Lewandowski. Właścicielom czworonogów też się plan nie podoba 

W psich sprawach Poznań ma w Polsce zdecydowanie ma najwięcej do powiedzenia. Zaczipowano tu już aż 35 tys. czworonogów. Do tego przeprowadzono akcję "Kejter* też poznaniak", w ramach której m.in. rozdawano woreczki na psie odchody, wydawano specjalne elementarze, budowano ogrodzone wybiegi i która zbierała laury w różnych konkursach. 


Ale
Poznań przodujemy też niestety w wysokości opłat za posiadanie psa. Takiego "podatku" nie ma już w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Łodzi (choć tam przed wyborami samorządowymi prezydent chciał ją wprowadzić). Poznaniacy nie dość, że opłatę już ma, to jeszcze może one wkrótce wzrosnąć do 90 zł rocznie. Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak przyznać, że ci, którzy wzięli psa ze schroniska, są zwolnieni z opłat.

 

Wszystko wyjaśni się we wtorek

Skąd pomysł na ponad 60-proc. podwyżkę? - Na wtorkowej sesji zreferuje to dyrektor Żwawiak z Wydziału Finansowego. I wtedy wszystko wyjaśni - zapowiada Rafał Łopka z Biura Prasowego Urzędu. Szczegółów nie znają na razie nawet radni, bo komisja gospodarki komunalnej, która zajmie się takimi tematami, zaplanowana jest dopiero w poniedziałek.

A już teraz wiadomo, że pomysł budzi wątpliwości. Tomasz Lewandowski, szef komisji gospodarki komunalnej, takie rozwiązanie nazywa wprost "głupim". - Mam nadzieję, że nie jest to pomysł na łatanie dziury budżetowej, bo jestem przekonany, że skończy się tak jak z podwyżką cen biletów. Wpływy nie wzrosną, a jeszcze mogą zmaleć - mówi. - Poza tym wprowadziliśmy czipowanie m.in. po to, by właściciele psów czuli się bezpieczniej, a nie po to, by zebrać bazę podatników - dodaje.

- Przed wprowadzeniem czipowania nie wiedzieliśmy, ile właściwie psów mieszka w
naszym mieście. Opłatę za swojego czworonoga wnosiło wtedy ok. 7 tys. osób. Teraz wprawdzie płaci więcej, ale nie taki był główny cel wprowadzenia tego systemu - mówi Maciej Dźwig, dyrektor Usług Komunalnych.


Ilu płaci, ilu nie płaci?

W poznańskiej bazie jest obecnie ok. 35 tys. psów. A ilu właścicieli płaci? W zeszłym roku opłaty wniesione zostały za 14,5 tys. psów, a do końca września tego roku - za 12,3 tys. Około 6 tys. psów z opłaty jest zwolnionych (nie muszą płacić np. ci, którzy wzięli psa ze schroniska). A co z resztą?

Beata Suleja z Wydziału Finansowego mówiła nam przed rokiem: - Były prośby i groźby. Teraz na poważnie bierzemy się za windykację.

Uchylającym się od opłaty właścicielom kejtrów miasto groziło komornikiem, czy zablokowaniem rachunku bankowego. Nie podziałało. W zeszłym roku ściągnięto tylko 110 tys. zł - to pieniądze od raptem 2 tys. osób. - Reszta czuje się bezkarna. To jak z abonamentem telewizyjnym - mówi Lewandowski. - Ludzie przez lata nie płacą i utwierdzamy ich w przekonaniu, że to żaden problem. Jeśli już chcemy mieć opłatę za psa, to zajmijmy się jej windykowaniem, a nie podnoszeniem.

 

Na co idą pieniądze?

Gdyby przy opłacie rzędu 55 zł ściągnąć pieniądze od tych, którzy z nią zalegają, do kasy miasta wpłynęłoby łącznie 1,6 mln zł. Jeśli podniesiemy opłatę do 90 zł, a płacić będzie tylu co dotychczas, do
budżet trafi tylko 1,26 mln zł.

- Nie oszukujmy się, ci, którzy dotąd nie płacili, po podwyżce na pewno nie zaczną. Na dodatek część tych, którzy rzetelnie wywiązywali się z tego obowiązku, zastanowi się, czy to ma sens - mówi Majka, właścicielka huskiego Timona.

Z kolei Tomek, właściciel labradora, na wieść o planowanych podwyżkach zauważa, że np. na Jeżycach ulice są tak samo usłane psimi kupami jak dawniej. I dodaje, że chciałby wiedzieć, na co idą pieniądze z opłat.

Tymczasem miasto tylko na utrzymanie schroniska dla zwierząt wydaje rocznie ponad 2 mln zł. Do tego dochodzą jeszcze wydatki na psią infrastrukturę: toalety, wybiegi, woreczki i czipowanie, które dla mieszkańców Poznania jest bezpłatne.

 

Justyna Suchecka

 

*kejter – w gwarze poznańskiej: pies, kundel 

 

◄ Wróć do poprzedniej strony