napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

12
08

Fot. Radio Zielona Góra

Na 18 sierpnia Komisarz Wyborczy w Zielonej Górze zarządził referendum w sprawie odwołania Rady Gminy Brody. Wniosek o jego przeprowadzenie złożyła grupa mieszkańców, która nie zgadza się na budowę kopalni odkrywkowej węgla brunatnego popieraną przez część radnych i Polską Grupę Energetyczną.

Referendum w Brodach zostanie przeprowadzone w najbliższą niedzielę - 18 sierpnia, w godzinach 7 - 21. Jego wyniki będą wiążące, jeśli w głosowaniu weźmie udział 60% wyborców, którzy wybrali Radę Gminy jesienią 2010 r. Wówczas do wyborów poszło 1 416 osób. Inicjatorzy referendum do wniosku o jego przeprowadzenie dołączyli 605 podpisów. W przypadku gminy Brody 10-proc. próg konieczny do rozpisania referendum wymagał zebrania minimum 279 podpisów poparcia.

Planowana inwestycja budzi wiele kontrowersji wśród mieszkańców gmin Brody i Gubin. Część z nich popiera budowę kompleksu, nie brakuje jednak oponentów tego przedsięwzięcia. W referendach z 2009 roku mieszkańcy obu gmin sprzeciwili się budowie kopalni. Przeciwnicy kompleksu energetycznego uważają, że jego powstanie spowoduje wysiedlenia, wpłynie negatywnie na stan środowiska i warunki życia mieszkańców okolicznych terenów. Ani polityka energetyczna Unii Europejskiej zmierzająca do ograniczenia emisji CO2, ani podpisany przez polski rząd pakiet energetyczny, ani wola mieszkańców gminy i jej sąsiadów nie sprzyjają inwestycji. Sprzyjać jednak jej może to, że Przewodniczący Rady Gminy - Marek Tracz jest pracownikiem PGE. 

Z przeprowadzonych wierceń wynika, że zasoby węgla brunatnego złoża „Gubin” zlokalizowanego w gminach Gubin i Brody wynoszą 1,56 mld ton. O koncesję na wydobycie węgla w tym rejonie ubiega się spółka PGE Gubin, która należy do Grupy PGE. Po powołaniu przez Radę Gminy Brody komisji ds. współpracy z PGE i uchwaleniu w marcu zmian w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego do Komisarza Wyborczego w Zielonej Górze wpłynęło powiadomienie o zamiarze przeprowadzenie referendum ws. odwołania rady gminy Brody. Wśród inicjatorów referendum są radni sprzeciwiający się inwestycji.

- Referendum jest jedyną drogą do wyegzekwowania prawa mieszkańców do decydowania o przyszłości swojej gminy, gdyż większość radnych ignoruje wynik referendum z 2009 roku i mimo sprzeciwu mieszkańców nadal prowadzi działania na rzecz powstania kopalni - mówił pełnomocnik grupy referendalnej Paweł Mrowiński. 

Ale w regionie mamy także duże lobby na rzecz budowy kopalni węgla brunatnego i elektrowni. O realizację inwestycji zabiegają m.in. władze województwa, Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej, Lubuska Izba Budowlana czy Lubuski Sejmik Gospodarczy. Zwolennicy kompleksu wskazują, że inwestycja liczona w mld zł będzie oznaczała tysiące miejsc pracy i dynamiczny rozwój nie tylko gmin, na których powstanie, ale także całego regionu i jest niezbędna dla rozwoju polskiej energetyki.

 

Komentarz na temat skandalu na ostatniej sesji Rady Gminy Brody przeprowadzonej w luksusowym hotelu – pałacu w Brodach ze strony przewodniczącego Rady Gminy Brody Marka Tracza napisał jeden z mieszkańców gminy. 

W ostatnim wydaniu ulotki wydawanej przez brodzkie stowarzyszenie kopalniane (pytanie, kto finansuje cykliczne wydawanie tych pisemek nadal zostaje otwarte) pan przewodniczący uznał, że winni skandalu są inni i obcy, a sobie pan przewodniczący nie ma nic do zarzucenia.

Dlaczego rada biednej gminy musi się spotykać w luksusowym hotelu i kto za to zapłacił? Do tej pory radni jakoś sobie radzili poza luksusowymi hotelami.

Na pytanie dlaczego niedopuszczono do głosu żadnego przeciwnika kopalni – odpowiedź brzmiała: bo nie było ich w porządku obrad. Pytanie dlaczego w takim razie dopuszczono do głosu posłankę Bukiewicz i senatora Iwana, których też nie było w porządku obrad. Jak widać porządek obrad dotyczył tylko przeciwników dewastacji gminy. 

Panu przewodniczącemu bardzo nie podobało się kręcenie się po sali pani Filipcowej. Kręcenie się po sali pracowników i współpracowników PGE (Polskiej Grupy Energetycznej) panu przewodniczącemu już nie przeszkadzało. Jak widać tylko zwolennicy dewastacji gminy mogą się poruszać po sali bez wzbudzania niechęci pana przewodniczącego, inne osoby nie mogą.

Pan przewodniczący oficjalnie ogłosił godzinną przerwę w obradach, żeby „spokojnie pożegnać” gości (to temat na osobny artykuł pod tytułem: Jak można się żegnać przez godzinę), potem okazało się, że goście dali radę się pożegnać szybciej i pan Tracz postanowił prowadzić dalej sesję dalej. Osoby nieuczestniczące w ceremonii pożegnania gości nic oczywiście nie wiedziały o tym, że pożegnanie trwało krócej i dlatego pan Tracz zaczął do nich wydzwaniać, żeby wrócili. Pan Tracz tak dzwonił, że się nie dodzwonił i niestety tak się złożyło, że część radnych z wójtem wróciła na obrady po godzinnej przerwie w momencie, w którym sesja już się rozchodziła. Jak widać podczas sesji (oraz przerw!) prowadzonych przez pana Tracza trzeba cały czas zachować czujność.

Niestety okazuje się, że pomysł zrobienia przewodniczącego rady gminy z etatowego pracownika PGE nie był najszczęśliwszy. Pan Tracz nadal nie rozumie, że reprezentuje całą gminę, a nie tylko garstkę zwolenników planowania budowy kopalni. 

 

 

 

M. Wieczorek

◄ Wróć do poprzedniej strony