napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

29
04

Mimo wyroku zakazującego pełnienia funkcji publicznych - w Radzie Gminy Celestynów zasiada tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa.

 

Dowody 

W IPN-ie zachowały się akta współpracy celestynowskiej radnej Izabelli Filipowicz Żaroń z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa w latach 1983–1986. Mimo wyroku Sądu Okręgowego Warszawa – Praga zakazującego na cztery lata pełnienia przez nią funkcji publicznych, nadal pełni obowiązki radnej gminy Celestynów. Przypomnijmy, że wniosek Instytutu Pamięci Narodowej, podejrzewającego kobietę o kłamstwo lustracyjne został skierowany do sądu już w 2008. IPN zarzucił Filipowicz, że jako kontakt operacyjny pod ps. Jolka donosiła na uczestników pielgrzymek akademickich na Jasną Górę

 

W zaparte

Prokurator IPN u przed zakończeniem procesu zaznaczył, że w toku śledztwa i przed sądem udało się potwierdzić autentyczność donosów sporządzonych przez „Jolkę”, a także pokwitowania odbioru pieniędzy. Podkreślił również, że Filipowicz-Żaroń, podejmując współpracę, kierowała się chęcią pozyskania pieniędzy w zamian za informacje przekazywane SB. Sąd stwierdził też, że zdobyty w procesie materiał dowodowy pozwala z całą pewnością uznać winę lustrowanej. Pokreślił też, że ponad wszelką wątpliwość lustrowana wiedziała, że kontaktuje się z oficerem SB i godziła się dobrowolnie na przekazywanie mu informacji pod obranym przez siebie pseudonimem „Jolka”. Sędziowie, uzasadniając wymiar kary zasądzonej wobec kobiety argumentowali, że mimo bezspornych faktów i dowodów Filipowicz-Żaroń nie przyznała się do współpracy z SB.

 

Co dalej?

Kłamstwo ma krótkie nogi. Mieszkańcy oddając głos na donosicielkę mogli nie wiedzieć o jej mrocznej przeszłości. Ciągnące się za nią podejrzenia nie przeszkodziły jej jednak w ubieganiu się o mandat radnej, a potem w pełnieniu tej funkcji. Co więcej w trakcie kadencji zamieszana była w działania mające na celu przekazanie nieodpłatnie dużego terenu w centrum Celestynowa na rzecz jednego ze stowarzyszeń działających na terenie gminy. Stąd sprawą tą zainteresowały się organy sprawiedliwości. Pytanie: czy po tym, kiedy wszystko to wypłynęło na jaw i esbecka przeszłość radnej została udowodniona, można tego typu osobę tolerować na zaszczytnym stanowisku radnego i przewodniczącej komisji zdrowia? Pal licho jak poradzi sobie ze swoją przeszłością, ale czy radni i mieszkańcy nie powinni skłonić jej do złożenia mandatu w tej sytuacji i poszukania na jej miejsce kogoś, kto przede wszystkim nie splamił rąk ludzką krzywdą i okaże się kimś bardziej efektywnym na tym stanowisku.

 

Maciej Marosz, Mariusz Wieczorek

 

◄ Wróć do poprzedniej strony