napisz do nas: cis@cis-celestynow.org

Witaj na naszym blogu

09
04

Portal Gminy Celestynów Online, a właściwie redaktor malvision (co na jedno wychodzi, bo portal prowadzi i pisze na nim jedna osoba) załamywał swego czasu ręce nad rzekomymi medialnymi manipulacjami. Pouczając innych nie raczył zauważyć przekłamań w żółtej książeczce, którą umieścił na swojej stronie, autorstwa pana Henryka Floriańczyka. Ten były radny „opublikował oświadczenie o przyczynie rezygnacji z mandatu radnego, ale na tym nie poprzestał” (cytat z malvision’a) - a szkoda.

Nikt nie zabrania produkowania własnych opinii, o ile nie są one sprzeczne z prawdą. Tyle, że opinie i komentarze zawarte w żółtej broszurce były tendencyjne i przedstawiały niektóre fakty w bardzo niekorzystnym dla urzędu świetle. No cóż, zdarza się to osobnikom, które budują swoją własną rzeczywistość, żyją we własnym tylko świecie, przypisując sobie jakieś role, misje i obwołując się samozwańczo trybunem ludowym jak to czyni autor. Niestety oderwanie od rzeczywistości to często wiara w mity, jeśli nie mitomania.

 

Mit I, a właściwie insynuacja

HF w wielkich słowach zarzucił wójtowi, to że ze stanowiska vice-wójta odszedł po wyborach w 2010 roku Sławomir Dąbrowski. Równie dobrze mógłby zarzucić Traczykowi, że spowodował zaćmienie księżyca, wypadek Roberta Kubicy czy trzęsienie ziemi w Nowej Zelandii. Prawda (ale nie ta, którą zna autor) wyglądała zgoła inaczej. Dąbrowski odszedł z urzędu gminy na własną prośbę. Nie został mimo podejrzeń pana Henia zwolniony. 

 

Mit II, na temat własnej osoby, czyli rozbuchane ego

Skromność i wiara pana Henia we własne dokonania nie ma granic. Uważa, że stał się „iskrą zapalną, od której zajęło się ognisko referendalne”. Więcej komentarza nie trzeba.

 

Mit III, firmy spoza gminy są lepsze, a pan Henryk jest geniuszem

Na ten wątek zwracam zwłaszcza uwagę lokalnych przedsiębiorców i ich rodziny. Panu HF znudziły się już ciągle powtarzające się szyldy (chyba miał na myśli nazwy firm na sprzęcie do naprawy i budowy dróg). W jego wizjach, „gdyby przetargi były odpowiednio medialnie nagłaśniane, ukazywały się z wyprzedzeniem, choćby w prasie o odpowiednim zasięgu, to na pewno nie mielibyśmy sytuacji, że na wykonanie przyjeżdżają tylko lokalne i ciągle powtarzające się szyldy”. Cóż, pewnie autor nie zdaje sobie sprawy, że za ogłoszenia w prasie, zwłaszcza o odpowiednim zasięgu trzeba płacić i to niemało. Pola do oszczędności więc tu nie ma, a raczej jest pole do zwiększania wydatków. Poza tym nie widzę niczego zdrożnego, w tym że gmina daje chleb swoim mieszkańcom. Na marginesie przypomina się już anegdotyczna historia o panu Heniu, który proponował na którejś z sesji rady do odśnieżania wynająć bez przetargu firmę z Mazur, bo tam za usuwanie śniegu z dróg płaci się mniej. Oszołomiony własnym geniuszem były radny nie chciał słuchać nawet pytań o to, jak szybko dotarłby z Ełku(?) ciężki sprzęt po gwałtownych opadach śniegu w Celestynowie. Wyszukiwanie przez pana Henia własnych firm, które wszystko zrobią taniej i lepiej może i jest zabawne, ale poza tym może też nieładnie pachnieć. Gmina nie może zlecać (w zwykłym, niekryzysowym trybie) niczego bez porównania różnych ofert, co najmniej dwóch firm. Ale pomimo swego doświadczenia nasz dzielny samorządowiec zdaje się tego nie wiedzieć.  

 

Mit IV, popiół, czy coś w tym rodzaju

Pan Henryk, który jak o sobie pisze jest Zieloną Gminą, możnaby powiedzieć Płucami Mazowsza wykrył nieekologiczny spisek urzędników z referatu inwestycji i firmy El-Mad. Według pana Henia po długich knowaniach ci występni ludzie na ulicę Radzyńską (tak chyba  były celestynowski radny nazywa jedną z ulic w swojej miejscowości – Radzińską) wysypali „popiół, czy coś w tym rodzaju”. Otóż wysypali żużel paleniskowy z atestem (tzw. lesz), którego użycie dopuszczają wszystkie ogólne specyfikacje techniczne budowy dróg. Pan Floriańczyk chyba wie, po co utwardza się drogi i nie trzeba mu tego tłumaczyć.

 

I tak dalej, i tak dalej. Dotarłem do ósmej strony z czterdziestu czterech. Obiecuję ciąg dalszy komentarzy, ale wymaga to ode mnie zebrania jeszcze wielu sił. Teraz nie będę już odnosił się do konfabulacji pana Henia, lecz do jego potrzeby jej uprawiania. Po przebrnięciu tylko przez część lektury odnoszę wrażenie, że nasz dzielny bohater bardzo wierzy w to, co pisze i w swej naiwności wierzy, że inni też w to wierzą. Nie widzi, że odwracają się z zakłopotaniem, zażenowaniem, bo nie wiedzą jak mają zareagować. Mają przed sobą człowieka, który był niegdyś sympatyczny, lubiany, może  trochę nerwowy ale swój chłop, a teraz pytają z troską „co mu się stało?”. Na jego widok korytarze urzędu pustoszeją, bo urzędnicy boją się jego napastliwości. Z treści zaś broszurki wyłania się obraz człowieka, który swoje propozycje, opinie i wizje uznaje za jedynie słuszne. Historia zna takie przypadki, nie zawsze miały one szczęśliwe zakończenie. Cdn.

 

                                                                                                                                                                                                 MAXiMUS

 

PS. Dla niewtajemniczonych. Żółta książeczka dostępna jest na zaprzyjaźnionym portalu pod adresem http://www.celestynow.org/modules.php?name=News&file=article&sid=2294

 

◄ Wróć do poprzedniej strony